"Chcieli rozłożyć Władkowi czerwony dywan". Zaskakujące kulisy spotkania z Trumpem

Dodano:
Dziennikarka Agnieszka Burzyńska Źródło: YouTube / Kanał Zero
Według dziennikarki Kanału Zero, PiS organizując spotkanie szefa MON z prezydentem USA, chciało zrealizować własny cel.

Europoseł PiS Adam Bielan poinformował, że był wśród osób, które organizowały marcowe spotkanie szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Jak zaznaczył, rozmowa trwała kilkadziesiąt minut i nie była przypadkowym, krótkim spotkaniem. Wcześniej europoseł poinformował w mediach społecznościowych, że pomógł szefowi MON zorganizować rozmowę z przedstawicielem amerykańskiej administracji, określając go jako polityka "dużo ważniejszego" niż sekretarz wojny USA Pete Hegseth.

Kosiniak-Kamysz ujawnił następnie, że chodziło o Donalda Trumpa. Do spotkania doszło w marcu podczas pobytu ministra obrony w Waszyngtonie.

Dziennikarka Kanału Zero ujawnia, co chciało osiągnąć PiS

Tymczasem Agnieszka Burzyńska z Kanału Zero ujawniła, że organizacja spotkania miała podwójne dno – miało chodzić o przeciągnięcie prezesa PSL na stronę opozycji, co miałoby doprowadzić do rozpadu obecnej koalicji.

– Słyszałam o tym, bo to było wpisane w inną dyskusję, tutaj krajową, w krajową politykę, bo oczywiście to spotkanie wychodzili Adam Bielan i Michał Kamiński w duecie, wychodzili to Władysławowi Kosiniakowi – powiedziała w programie "Zero dyskusji".

– Ja później słyszałam nawet od innych pisowców, którzy byli wtajemniczeni, ale to był bardzo wąski krąg rzeczywiście, że no tak, bo "chcieliśmy Władkowi rozłożyć ten czerwony dywan, żeby on w końcu zgodził się na ten scenariusz, którym my jesteśmy zainteresowani". – A oni byli zainteresowani wtedy, żeby się zrealizował scenariusz pod tytułem: Władysław Kosiniak-Kamysz premierem przy Jarosławie Kaczyńskim, czyli przy PiS-ie, żeby odwrócić w ogóle układ rządzący – stwierdziła dziennikarka.

Burzyńska dodała, że "oni rzeczywiście przychylali nieba właściwie Kosiniakowi-Kamyszowi". – Byli gotowi naprawdę na dużo, właśnie m.in. na wychodzenie takiej wizyty, na dogadanie się, że Amerykanie zawsze będą po jego stronie, jakby, czyli będą go bronić w tych już układankach naszych polskich też i tych obronnych. Że im też było na rękę o wiele bardziej, żeby premierem był Władysław Kosiniak-Kamysz niż Donald Tusk. No to oczywista oczywistość. Użeranie się z jednej strony Donalda Tuska z Donaldem Trumpem i z drugiej strony Donalda Trumpa z Donaldem Tuskiem, no to nie było na rękę amerykańskiej administracji – wskazała.

– Więc oni widzieli i wtedy ta gra się toczyła o to. Ona była właśnie wpisana w tę naszą tutaj polsko-polską wojnę. I być może dlatego to też nie wyszło. Bo oni rzeczywiście się wtedy zobowiązali do tego, że nikt nie piśnie słowa. No oczywiście pisnęli – podsumowała dziennikarka Kanału Zero.

Źródło: Kanał Zero/RMF FM
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...